Antoniego B. Stępnia kwadrat logiczno-moralny wedle Arkadiusza Guta
28 stycznia 2026 r. w Lublinie w 95. roku życia zmarł Śp. Prof. dr hab. Antoni Bazyli Stępień. Nasz MISTRZ.
- Przedstawiciel pierwszego pokolenia Lubelskiej Szkoły Filozoficznej
- Autor licznych książek i artykułów dotyczących zagadnień teorii poznania, metodologii nauk filozoficznych, metafizyki, estetyki, historii filozofii współczesnej
- Związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim od 1950 roku
- Kierownik Katedry Teorii Poznania (1969-2002)
- Kierownik Sekcji Filozofii Teoretycznej (1974-1980)
- Prodziekan Wydziału Filozofii (1983-1984)
- Kierownik Zakładu Logiki i Teorii Poznania (1986-1997)
- Dziekan Wydziału Filozofii (1987-1990)
- Kawaler Orderu Papieskiego Świętego Grzegorza Wielkiego
- Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski
- Doktor honoris causa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
- Laureat Nagrody Towarzystwa Naukowego KUL im. Ks. Idziego Radziszewskiego
- Laureat Medalu „Lumen Mundi”
- Współzałożyciel i pierwszy prezes Klubu Katolickiego w Lublinie (1981-1984)
- Wiceprezes Towarzystwa Naukowego KUL (1981-1985)
- Wiceprezes Oddziału Lubelskiego Polskiego Towarzystwa Filozoficznego (1983-1986)
- Wieloletni członek Komitetu Nauk Filozoficznych Polskiej Akademii Nauk
- Członek Lubelskiego Towarzystwa Naukowego oraz Naukowego Towarzystwa Tomistycznego
- Członek Komisji Episkopatu Polski do Spraw Dialogu z Niewierzącymi (1992-1993)
- Członek Centralnej Komisji do Spraw Tytułów Naukowych i Stopni Naukowych (1997-1999)
- Wieloletni redaktor naczelny „Roczników Filozoficznych” i „Zeszytów Naukowych KUL”
- Przewodniczący Rady Programowej „Edukacji Filozoficznej” (1991-2002)
Profesor Antoni Stępień był człowiekiem niezwykłej skromności, naukowej solidności i analitycznej precyzji.
Całe życie poświęcił Filozofii i Uniwersytetowi.
Był wzorem dobrych obyczajów akademickich i prawości charakteru.
---
Głos Profesora Arkadiusza Guta
Lublin, 5 lutego 2025 r.
Mój głos, jest głosem najmłodszego ucznia, ostatniego wypromowanego doktora.
Zacznę od drobnego wspomnienia, czym obdarował mnie Profesor Antoni Bazyli Stępień, co będzie nawiązaniem do panującego wówczas na KUL-u klimatu, w którym funkcjonowaliśmy na Filozofii. Ale potem odczytam Państwu mały fragment listu, który napisałem do Profesora kilkanaście lat temu. Jest ciągle aktualny.
Kolektura lotto zawsze była koło biblioteki na ul. Chopina. Pamiętamy to zapewne wszyscy. Pisząc pracę magisterską zawsze kupowałem jeden los. Bezskutecznie.
Ale po napisaniu pracy magisterskiej Profesor Stępień zaprosił mnie się do siebie. Siadłem na bordowej kanapie. Wszyscy tam siadaliśmy - jako goście. Profesor w bordowej kamizelce schowany za biurkiem i stosem książek. Oznajmił monotonnym głosem Panie Arkadiuszu zapraszam Pana jako asystenta do Katedry Teorii Poznania. Mówił jeszcze długo, ale w tym oszołomieniu realizujących się marzeń już nic nie słyszałem. Myślałem… tylu wybitnych studentów było przede mną. Wyszedłem, ale nie kroczyłem; unosiłem się; pod stopami nie było chodnika, tylko było samo powietrze... Nie kupiłem już losu w kolekturze. Wygraną otrzymałem od Profesora.
Pamiętam tylko, że wszedłem do stojącej tam budki telefonicznej. Obdarowanym szczęściem chciałem się podzielić. Nie zadzwoniłem. Ojciec umarł kilka miesięcy wcześniej. Pamiętam jeszcze, że przy drzwiach, Profesor zawsze odprowadzał gości, powiedział, Panie Arkadiuszu, jeśli potrzebuje Pan wsparcia/kredytu na mieszkanie, niech się Pan się uda do Prorektora Kiczuka. On ma w małej kieszonce garnituru małą karteczkę i tam zapisze potrzeby. Tak zrobiłem. Profesora Stępnia się słuchało. I w taki sposób nabyłem pierwsze w życiu mieszkanie.
List napisany kilkanaście lat temu:
Panie Profesorze, pamiętam powtarzaną przez Pana Profesora sentencję Piszę do Ciebie długi list, bo nie mam czasu na krótki. Ja mam czas na krótki i piszę go zwięźle.
W języku istnieje wiele różnych terminów. Język ustala ich znaczenie i użycie. Istnieją terminologiczne zbitki i skojarzenia. Chciałbym przebić się jednak przez warstwę werbalnych skojarzeń i sięgnąć do tego, co zapisane jest w moim lingua mentalis. W obrębie tego języka odnajduję dwa kluczowe słowa, które, gdy zawsze ich używam, zarezerwowane są dla jednostki bytowej o imieniu Antoni Bazyli Stępień. Co dziwne, choć są terminami ogólnymi, funkcjonują w moim lingua mentalis jako terminy jednostkowe. Bez spotkania z Panem, Panie Profesorze, słowa te, które za chwilę wymienię, byłyby terminami jedynie ogólnymi. Byłyby jak nazwy, których wiele w języku, i które brzmią jedynie jak miedziane puste naczynia.
Słowa, które nabrały dla mnie indywidualnego znaczenia, to MISTRZ i PROFESOR – tymi dwoma słowami myślę zawsze o Panu, Panie Profesorze. W zindywidualizowanej treści obu tych słów realizują się dla mnie dwie platońskie idee. Dzięki Panu, Panie Profesorze, w mojej lingua mentalis mają treść tak pięknie skonfigurowaną strukturę, że bliską Kunst der Fuge, tak subtelną jak nokturny oraz tak porywającą jak fragmenty symfonii z Nowego Świata Dworzaka.
Jest jeszcze druga para słów, która także w moim lingua mentalis ma treść zindywidualizowaną przez byt o imieniu Antoni Bazyli Stępień. To DOSTOJNOŚĆ i PRZYZWOITOŚĆ. Nigdy nie usłyszałem z ust Pana Profesora oceny potępiającej kogokolwiek. Jest Pan dla mnie kimś wolnym od złych nastawień i uprzedzeń.
---
W ten oto sposób wszystko układa się w specyficzny mentalny kwadrat, na rogach którego widnieją słowa PROFESOR, MISTRZ, DOSTOJNOŚĆ, PRZYZWOITOŚĆ. To właśnie ten kwadrat, na wzór kwadratu logicznego, jest w mojej linqa mentalis kwadratem a la Stępniowym.
Ma on jeszcze jedną właściwość. Na przecięciu przekątnych pojawia się jeszcze jedna cecha – RADOŚĆ, która rozbłysła przed moimi oczami, kiedy odwiedzając Pana Profesora z moim czteroletnim synem, ujął go Pan śpiewem i grą na pianinie dziecięcej bajki o uciekających przed wilkiem owieczkami. Może dlatego mój Staszek zostaje nie tylko lekarzem, ale jest także saksofonistą. Nikt w domu nie muzykował... Śmiem domniemywać, że to spotkanie z Panem, Panie Profesorze, zrodziło w nim zamiłowanie do muzyki.
Dziękuję, Panie Profesorze, za ten logiczny kwadrat Profesora, Mistrza, Dostojeństwa i Przyzwoitości, w którym i ja nieudolnie staram się poruszać i naśladować Pana Profesora.
W imieniu Urszuli i Andrzeja
i całego naszego lubelskiego zespołu toruńskiej kognitywistyki
Arkadiusz Gut